Author | |
Genre | poetry |
Form | poem / poetic tale |
Date added | 2010-12-08 |
Linguistic correctness | |
Text quality | |
Views | 2361 |
Przyszła
Wcale nie znienacka
Ta czarna moja godzina
Którą dla zapomnienia
Utopię w kielichach
Czarnego gorzkiego wina
Życie tak moje przemija
Jak łza
Kropla słona gorąca
Życie płynie strumieniem
Serce zastyga kamieniem
I będę serce wstrzymywał
I będę duszę zalewał
Zdławione sumienie uwiążę
Do najczarniejszej chwili trzeźwienia
Wspomnę też czasem o tym
Że żyłem wśród tych co nie pili
Rzucając czarnym śmierdzącym błotem
Na czarny ciężar tej chwili
Czarnego zapomnienia
A gdy rankiem oczy otworzę
Przekrwione obolałe brzaskiem
Gdy ciężka hucząca głowa
Drżeć będzie jak liść na wietrze
Znów sięgnę po czarny puchar
Zniszczenia
Do zatracenia niebycia
To jest ta w czerni godzina
Rozbełtana dla zapomnienia
W strumieniach
Gorzkiego czarnego wina
Godzina upodlenia
Życie tak moje minęło
Jak łza
Kropla słona gorąca
Życie płynęło strumieniem
Serce zamarło kamieniem
ratings: perfect / very good
Jest jednak w tych strofach pewien ładunkowy ciężar, który nie pozwala ominąć go, tak sobie, obojętnie.
Swoista poezja duszy: obolała, chropawa, przytępiona. Mimo to - najprawdziwsza poezja :)
ratings: perfect / excellent
I takie dygoty
Napiję się jeszcze
Na drodze Golgoty