Go to commentsŚruborośl
Text 6 of 8 from volume: Wiersze II
Author
Genrepoetry
Formblank verse
Date added2025-03-29
Linguistic correctness
- no ratings -
Text quality
- no ratings -
Views47

często myślę o krzewie. tym, który wyrasta 

między nami. jego istnienie jest jakby... a, pozwolisz, 

że pójdę w obrazową i szaloną metaforykę. 


to jakby na bazarze w Indiach, pośród wielorękiego 

chłamu dla turystów,  dostrzec złoty posążek. 


nie bogini Kali, nie Sziwy, ale przedstawiający... 

mnie samego, w dzieciństwie. tuż obok – drugi, 

o twarzy dojrzałego mnie. i kolejny, wyglądający całkiem 

jak nigdy nieistniejąca rodzona siostra. 

czwarty: żona. 


to otwieranie oczu, ust ze zdumienia 

widząc hipnotyczny taniec figurek, 

pytanie się w myślach `skąd to tutaj?`. 


ten krzew to taki właśnie uświęcony szok, 

niespodziewany dar od losu (nie kosztowało nic, 

ponadreligijne precjozum). 


a każdy czas, gdy nie istniał, wszelkie, 

nawet wiosenne chwile bez niego, 

były niczym szatkownica do lalek 

albo autokanibal-miłośnik Arki Noego, 

co, z sercem na dłoni i z płuckami w drugiej, 

podgryzał się, fałszywie nucąc `Się je je, się je je`. 

i jadł. i natychmiast trawił. 


tak: to piękna i hipertrwała roślina o 

korozjoodpornych liściach, łodygach. 


również czujesz, jak tętni w sercu nasz 

wspólny mechanizm. jak puszcza śrubki-pędy, 

które spajają rzeczywistość.

  Contents of volume
Comments (0)
ratings: linguistic correctness / text quality
no comments yet
© 2010-2016 by Creative Media