Autor | |
Gatunek | publicystyka i reportaż |
Forma | artykuł / esej |
Data dodania | 2020-03-25 |
Poprawność językowa | |
Poziom literacki | |
Wyświetleń | 2396 |
Wrócę do truizmu: czy kultura osobista idzie w parze z wykształceniem / pochodzeniem / materialnym statusem etc.?
Na pewno nie, ponieważ wrodzoną dystynkcję ma się zapisaną w genach. Nawet w genach tego pańszczyźnianego chłopa, z którego tak niedawno naigrawał się niejaki Danielak Lutek. Pardon: Jerzy Stuhr!
Jednak owa osobista kultura, zwłaszcza u ludzi wykształconych / nieźle urodzonych a na pewno dobrze wychowanych, nie raz i nie dwa zostaje wystawiana na wyjątkowo bolesne próby.
Widzę to po sobie a także u innych, w jakimś sensie mnie tożsamych, osób.
Są bowiem takie typiszcza, do których w żaden sposób nie można przemówić [wrodzoną lub nawet nabytą] uprzejmością, delikatnością, czyli tą – nazywaną normami społecznego współżycia – kulturą.
Bo ci nad-wymagający od innych tego szeroko rozumianego zjawiska sami zachowują się niczym frazeologiczny kawał chama. Niemniej: im akurat wolno wyśmiewać cudze poglądy, również religijne, obrażając przy okazji naprawdę delikatne „uczucia” swoich -prawdziwych bądź wydumanych – adwersarzy.
I dopiero gdy miejsce eufemizmów zastąpi ocierająca się o grubiaństwo, dosadność, wówczas szok:
- No coś podobnego, kto by to pomyślał! Że taka / taki… dama / gentelman [niepotrzebne skreślić].
Ponieważ często-gęsto do wymienionego rodzaju osobników nie da się inaczej podejść niż z obiegowym kijem i pałką. I dopiero w momencie, kiedy rzeczywiście, choć symbolicznie nakopie się do ich umownych „szmat”, wtedy zaczynają nabierać jakiego takiego respektu. Przynajmniej na pewien czas.
Może w opisywanych przez ciebie przypadkach, ta metoda byłaby antidotum?
oceny: bezbłędne / znakomite
Człowiek - jaki by nie był - to stworzenie Boskie.
NIE BIJEMY NIKOGO. NIE UPOKARZAMY. NIE NISZCZYMY PSYCHICZNIE.
Każdy ma prawo do pomyłki, do nietrafionych wyborów, do błędnych decyzji, do własnej niewiedzy.
Nie wszyscy są aniołami
Współczesny model wychowania krnąbrnego Jasia - to łagodna perswazja. Długofalowo stosowana powszechnie przez rodziców, instytucje, media, kulturalne gremia i kto tam jeszcze - z czasem wyda pożądane owoce
znowu: z wielkim szacunkiem, ale jednak proszę nie wciskać mi kitu. Ja opisane zachowania jeszcze teraz ćwiczę w praktyce, również na PubliXo.
Cierpliwość ma swoje granice, które zaczyna przekraczać ona w momencie, gdy z ofiary czyni się kata.
Natomiast co do wychowywania krnąbrnego Jasia, to jak może wyglądać ta "perswazja" przekonała się niegdyś moja koleżanka, zresztą psycholog.
Miała dziecko tyrana i dopiero wtedy, kiedy nieświadomy wychowawczych metod małżonki, wypluty po 48 godzinnym dyżurze, ojciec histeryzującej "Bosi" przylał jej solidnie na cztery litery kapciem, ponieważ ta urządziła mu swoją dawno sprawdzoną scenę z rykiem i rzucaniem po podłodze, wówczas skończył się też domowy terror.
Opisany wyżej temat nie jest [nie był, nie będzie] niczym nowym. To jest życie, a nie tak ostatnio namiętnie piłowany przez Panią "tokarczukizm" ;)
Inaczej jest w USA i w Matuszce Rosji, gdzie zakaz obejmuje tylko sądownictwo i zakłady penitencjarne
proszę nie mylić pojęć! A co z hejterstwem, zwłaszcza portalowym?
Nie ma już "zachodniej" kultury, której resztki tlą się jeszcze w epigonach ani zakazów ["róbta, co chceta"] lub innych odgórnych nakazów. Widać, że "toczarczukizm" doszczętnie unicestwił u Pani resztki zdroworozsądkowego myślenia.
Opisana przeze mnie metoda jest na tyle sprawdzona, iż - jak na razie - do tej pory nikt mądrzejszego nie zastosował.
proszę uprzejmie nie zamykać czegoś, czego nie jest Pani twórczynią.
Zupełnie dobrze nie musiała Pani tego "tematu" komentować ani tym bardziej go wałkować ;)
W moim poprzednim wpisie wkradła się literówka. Ma być bowiem "tokarczukizm"... I tu uwaga: nie mylić tego pojęcia [czytaj: nazwiska] z Arcybiskupem Niezłomnym - Metropolitą Przemyskim śp. Księdzem IGNACYM TOKARCZUKIEM!